Szukam dalej |
Corinne Bailey Rae, I'd Do It All Again / Dennis Wilson, Moonshine
Nie czuję się częścią tej rzeczywistości. Część mnie może by i chciała, ale ja sam jako całość, zdecydowanie nie chcę. No bo dlaczego miałbym? Poczucie bycia bardziej realnym, zwiększenie samoświadomości tylko nastręcza dodatkowych zmartwień. Nie żyję pod kloszem, czasami wychodzę, ale 24-godzinna sesja prawdziwego życia to zbyt wiele, żeby nie odcisnęło piętna na mojej rozstrojonej jaźni. Dziękuję, postoję.
Tymczasem zamykają się przede mną kolejne drzwi, pozostawiając samego w ciemności. Zaprószę ogień wzorem pierwotnych; sam oświetlę swoje sklepienie, nadal wirtualne, więc wiem, że podołam.
Paradoksalnie ostatnia płyta Corinne Bailey Rae (po której spodziewałem się, że będzie beznamiętna jak debiut; a okazało się, że to jedna z niewielu "takich", znanych mi w ogóle) wyzwoliła we mnie poczucie poszukiwania prawdziwych, obnażonych emocji i uczuć. Znajduję je jeszcze na Pacific Ocean Blue Dennisa Wilsona; u Lauryn Hill, ale w nieco bardziej świadomej i rozwiniętej formie, co akurat teraz boli; w kilku kawałkach Simona & Garfunkela; i tu na razie lista się kończy. Szukam dalej.
2010-02-03 22:03:57
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, antyrzeczywistość |
Myśl dnia |
"If you don't have enough faith, the borderline between implicitly devoting yourself to the Lord, and questioning His existance is incredibly thin."
2009-11-12 11:26:10
skomentuj // Tagi: cytat, myśl dnia, sam się cytuję |
Latający knebel |
Van Dyke Parks, By the People
Mam do opisania tak wiele, coś wewnątrz mnie usilnie próbuje wydostać się na zewnątrz i rozlać na wszystkie strony. Mimo wszystko jednak, nie potrafię już tak jak kiedyś napisać elaboratu o jajkach na twardo, które jadłem na śniadanie, na tysiąc znaków ze spacjami. I chociaż wiele rzeczy pewnie mi umyka, nie umiem i nie chcę nadal realizować się poprzez publiczne obnażanie duszy. W gruncie rzeczy z całego mojego blogowania począwszy od maja, pięć lat temu, na zachowanie zasługuje może kilka fragmentów. Reszta nie jest nawet zabawna, a gdzie tam doszukiwać się jakiejś głębi. Otóż - głębi nie ma. To mój problem, z którym muszę żyć. Moje uczucia są proste - kocham, albo nienawidzę, a jeszcze częściej wisi mi to; nie ma tu żadnej filozofii. Ja zresztą z filozofii jestem słaby, mylą mi się chronicznie Grecy-matematycy z Grekami-filozofami i z Prometeuszem, który to podobno ofiarował ogień ludziom wg mitologii, ale gdybyście obudzili mnie w środku nocy przysiągłbym, że to ten od idealizmu; podczas gdy tamten to Platon - taki jestem z fiolozofii. A co dopiero jakieś współczesne twierdzenia, albo chociaż nazwiska. Nic. Chowam się w muszli i nie wychodzę. Mojej prostolinijności włącza się agresor.
Mam pomysł na dwie książki, a w zasadzie zarys. Obie będą o niczym, nie wiem czym je wypełnię i kiedy, ale mam nadzieję, że się uda. Miałem zacząć w wakacje, ale jak zwykle nie wyszło. Brak mi samozaparcia.
2009-09-24 23:36:53
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, średnio zabawne |
* |
Grizzly Bear, While You Wait for the Others
Zabrałem się wreszcie, po wielu latach pasywnego trwania w tym, co już znałem, za czytanie książek, a w zasadzie na razie książki i oto co wyczytałem:
"Zaakceptować ideologię ciągłej zmiany to zaakceptować fakt, że życie człowieka jest zredukowane do jego indywidualnej egzystencji i że przyszłe i przeszłe pokolenia nic dla niego nie znaczą." - Michel Houellebecq
2009-05-01 17:20:41
skomentuj // Tagi: cytat, quasi-refleksja |
Pęta |
Bob Dylan, Beyond Here Lies Nothin'
Im więcej próbujesz myśleć samodzielnie, im bardziej próbujesz wychodzić poza ramki, w które cię wkładają, tym usilniej próbują zamknąć ci usta i związać ci ręce. Im bardziej starasz się żyć po swojemu, robić rzeczy wychodzące poza szufladkę, w której cię zamknięto, tym mniejszą aprobatę i zgodę otrzymujesz. Im prężniej dążysz do prawdy i pokazujesz ją innym, tym więcej kłamstw zostanie skierowanych w twoją stronę. Pęta na twoich rękach i pętla na twojej szyi zaczynają się zaciskać. Rzeczywistość, w mnogości swych składników powoli zaczyna coraz silniej napierać na ciebie, chcąc cię złamać, zmusić do poddania się i kapitulacji - podążania za systemem i społeczeństwem, wywiązania się ze swoich obowiązków względem ogółu. Tym bardziej więc uciekajmy. Biegnijmy ile sił. Po cóż by się zatrzymywać, jeśli wokół tylko zgliszcza. Uciekajmy.
2009-04-05 16:29:08
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, mało zabawne, antyrzeczywistość |
Paralyzing fear of facing failure |
Lauryn Hill, I Had to Walk
Czy zastanawiacie się czasami nad prawdziwością swoich uczuć i intencji? Czy potraficie sięgnąć wgłąb siebie tak bardzo, aby dotrzeć do prawdy? Czy wszystko to może być jedynie ściśle zaplanowanym i nazbyt logicznym ciągniem wymówek i usprawiedliwień?
Bo może tak naprawdę nie czujemy nic. Może ja nie czuję nic. Może to wszystko tylko nam się wydaje. Może próbujemy pokierować swoim życiem tak, żebyśmy stojąc gdzieś na zewnątrz jako inna osoba, jej oczami patrzyli na nie z podziwem i zazdością. A poza tym nie ma nic. Nie ma nic prócz strachu. Usłyszałem gdzieś, że to jedyna z emocji, która nigdy nas nie zawodzi i której istnienia możemy być pewni. Więc dlaczego szukając prawdy, nie przyjąć, że wszystkim co dzieje się w naszym życiu kieruje właśnie strach. Dlaczego każdy nasz krok nie może być dyktowany przez strach. Strach zmierzenia się z samym sobą, strach zmierzenia się naszego ja z rzeczywistością, strach przed starciem się z nią i przed porażkami, na które nie jesteśmy gotowi (i nigdy nie będziemy!)
Tymczasem mój umysł wypełnia uczucie pustki i smutku zarazem, po jakiejś nieokreślonej stracie, która czuję, że spotyka mnie codziennie, bez względu na wszystko. Mogę być smutny, mogę być wesoły, ale tylko ta pustka i strach przed życiem i wzięcia za nie odpowiedzialności we mnie pozostaną. Walcząc z tym i odnosząc porażkę, nigdy więcej nie będę mógł z godnością spojrzeć sobie w oczy.
2009-03-15 21:37:12
skomentuj // Tagi: quasi-refleksja, antyrzeczywistość |
No more second chances |
Ben Harper, Waiting for You
Czasami musimy bardzo się spieszyć, aby zdążyć. Zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy niezdecydowani i niepewni, czego właściwie chcemy. Czasami najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, który wyznacza kierunek wszystkich innych. Przekraczając pewną linię, nie możemy już tak łatwo się wycofać. Ale jeśli, może właśnie warto nie zastanawiać się nad tym, co będzie jutro i z premedytacją wykonać ten krok. Wyciągnąć rękę po marzenia i przyciągnąć je bliżej siebie. Może to właśnie jest sposób na życie?
Nie pozwólmy sobie spędzić życia czekając. Sięgajmy po to, co jest nam drogie, o czym marzymy. Bo wkrótce może się okazać, że na to już za późno. A nawet jeśli kiedyś jeszcze pojawi się druga szansa, to pewnie i tak zmarnujemy ją identycznie jak tę pierwszą.
Próbując dosięgnąć nieba, nawet jeśli spadniemy i połamiemy sobie skrzydła, nie ryzykujemy więcej niż gdybyśmy nie robili nic, a możemy zyskać znacznie więcej.
2008-12-01 14:14:00
skomentuj // Tagi: mało zabawne, bardzo pierdolenie |
|
|
 |