Lubię czytać |
The Walker Brothers, "The Sun Ain't Gonna Shine Anymore"
Lubię czytać rzeczy (książki, artykuły, blogi), które mają mi coś do zaoferowania. Po których lekturze, mam nieodparte wrażenie, że coś mi to dało, że czegoś się nauczyłem, że odkryłem coś nowego dla siebie, że produktywnie spędziłem czas. Czytanie czysto dla przyjemności odpada - trochę dlatego, że już nie sprawia mi takiej przyjemności, żebym dał się namówić na wycięcie kilku godzin z życia. Dla przyjemności słucham muzyki, choć też nie jedynie dla przyjemności. I w sumie boli, że tak niewiele robi się ostatnio dla samego robienia. Wszystko musi posiadać jakiś pierwiastek edukacyjny, być użyteczne, żeby z ekonomicznego punktu widzenia opłacało nam się po to sięgnąć. Pędzimy niewiadomo gdzie, patrzymy w przyszłość, która może wcale nie nadejść i zapominamy przy tym o teraźniejszości, którą mamy tu i teraz, do niemal dowolnego wykorzystania. Możemy chociażby, dla zabawy, przeczytać sobie książkę dla przyjemności.
2010-11-03 15:32:07
skomentuj // |
Wyciągając wnioski |
Steve Miller Band, Serenade
W świecie, w którym żyjemy wszystko jest (czy też zdaje się być?) kwestią pewnej umowy społecznej, ale paradoksalnie to, co naprawdę się liczy i co można uznać za prawdziwe - nie z niej wynika, ani też nie jej podlega.
Wyciągając wnioski, jakiekolwiek, mam wątpliwości - i to nawet nie co do ich słuszności, przydatności, błyskotliwości - o tym nawet nie śmiem marzyć, ale w stosunku do ich logiczności czy kierunku, ku jakiemu się zwracają. A jeden nawet przecinek może wszystko diametralnie zmienić. Nie potrafię tak śledzić każdego słowa z matematyczną dokładnością i rzadko dłuższe teksty (jeśli w ogóle się mi zdarzają) zawierają więcej niż kilka tylko wersów składnych i godnych uwagi. I nie chodzi nawet o to, że mam mało do powiedzenia, choć zależy jeszcze na jaki temat. Nie zawsze potrafię w pełni odnaleźć właściwy kontekst, sprawnie kontrastować i wyciągać trafne wnioski, a później to jeszcze ładnie rozpisać. Nawet jeśli już mam dogodną substancję, to traktuję ją z nadmierną, niewskazaną wręcz, ostrożnością i nadal nic z tego nie wychodzi. Sam sobie zawiązałem pętlę na szyi i sam jestem tym, który wciąż mocniej ją zaciska.
2010-04-24 17:00:58
skomentuj // Tagi: sam się cytuję, quasi-refleksja |
Szukam dalej |
Corinne Bailey Rae, I'd Do It All Again / Dennis Wilson, Moonshine
Nie czuję się częścią tej rzeczywistości. Część mnie może by i chciała, ale ja sam jako całość, zdecydowanie nie chcę. No bo dlaczego miałbym? Poczucie bycia bardziej realnym, zwiększenie samoświadomości tylko nastręcza dodatkowych zmartwień. Nie żyję pod kloszem, czasami wychodzę, ale 24-godzinna sesja prawdziwego życia to zbyt wiele, żeby nie odcisnęło piętna na mojej rozstrojonej jaźni. Dziękuję, postoję.
Tymczasem zamykają się przede mną kolejne drzwi, pozostawiając samego w ciemności. Zaprószę ogień wzorem pierwotnych; sam oświetlę swoje sklepienie, nadal wirtualne, więc wiem, że podołam.
Paradoksalnie ostatnia płyta Corinne Bailey Rae (po której spodziewałem się, że będzie beznamiętna jak debiut; a okazało się, że to jedna z niewielu "takich", znanych mi w ogóle) wyzwoliła we mnie poczucie poszukiwania prawdziwych, obnażonych emocji i uczuć. Znajduję je jeszcze na Pacific Ocean Blue Dennisa Wilsona; u Lauryn Hill, ale w nieco bardziej świadomej i rozwiniętej formie, co akurat teraz boli; w kilku kawałkach Simona & Garfunkela; i tu na razie lista się kończy. Szukam dalej.
2010-02-03 22:03:57
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, antyrzeczywistość |
Myśl dnia |
"If you don't have enough faith, the borderline between implicitly devoting yourself to the Lord, and questioning His existance is incredibly thin."
2009-11-12 11:26:10
skomentuj // Tagi: cytat, myśl dnia, sam się cytuję |
Latający knebel |
Van Dyke Parks, By the People
Mam do opisania tak wiele, coś wewnątrz mnie usilnie próbuje wydostać się na zewnątrz i rozlać na wszystkie strony. Mimo wszystko jednak, nie potrafię już tak jak kiedyś napisać elaboratu o jajkach na twardo, które jadłem na śniadanie, na tysiąc znaków ze spacjami. I chociaż wiele rzeczy pewnie mi umyka, nie umiem i nie chcę nadal realizować się poprzez publiczne obnażanie duszy. W gruncie rzeczy z całego mojego blogowania począwszy od maja, pięć lat temu, na zachowanie zasługuje może kilka fragmentów. Reszta nie jest nawet zabawna, a gdzie tam doszukiwać się jakiejś głębi. Otóż - głębi nie ma. To mój problem, z którym muszę żyć. Moje uczucia są proste - kocham, albo nienawidzę, a jeszcze częściej wisi mi to; nie ma tu żadnej filozofii. Ja zresztą z filozofii jestem słaby, mylą mi się chronicznie Grecy-matematycy z Grekami-filozofami i z Prometeuszem, który to podobno ofiarował ogień ludziom wg mitologii, ale gdybyście obudzili mnie w środku nocy przysiągłbym, że to ten od idealizmu; podczas gdy tamten to Platon - taki jestem z fiolozofii. A co dopiero jakieś współczesne twierdzenia, albo chociaż nazwiska. Nic. Chowam się w muszli i nie wychodzę. Mojej prostolinijności włącza się agresor.
Mam pomysł na dwie książki, a w zasadzie zarys. Obie będą o niczym, nie wiem czym je wypełnię i kiedy, ale mam nadzieję, że się uda. Miałem zacząć w wakacje, ale jak zwykle nie wyszło. Brak mi samozaparcia.
2009-09-24 23:36:53
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, średnio zabawne |
* |
Grizzly Bear, While You Wait for the Others
Zabrałem się wreszcie, po wielu latach pasywnego trwania w tym, co już znałem, za czytanie książek, a w zasadzie na razie książki i oto co wyczytałem:
"Zaakceptować ideologię ciągłej zmiany to zaakceptować fakt, że życie człowieka jest zredukowane do jego indywidualnej egzystencji i że przyszłe i przeszłe pokolenia nic dla niego nie znaczą." - Michel Houellebecq
2009-05-01 17:20:41
skomentuj // Tagi: cytat, quasi-refleksja |
Pęta |
Bob Dylan, Beyond Here Lies Nothin'
Im więcej próbujesz myśleć samodzielnie, im bardziej próbujesz wychodzić poza ramki, w które cię wkładają, tym usilniej próbują zamknąć ci usta i związać ci ręce. Im bardziej starasz się żyć po swojemu, robić rzeczy wychodzące poza szufladkę, w której cię zamknięto, tym mniejszą aprobatę i zgodę otrzymujesz. Im prężniej dążysz do prawdy i pokazujesz ją innym, tym więcej kłamstw zostanie skierowanych w twoją stronę. Pęta na twoich rękach i pętla na twojej szyi zaczynają się zaciskać. Rzeczywistość, w mnogości swych składników powoli zaczyna coraz silniej napierać na ciebie, chcąc cię złamać, zmusić do poddania się i kapitulacji - podążania za systemem i społeczeństwem, wywiązania się ze swoich obowiązków względem ogółu. Tym bardziej więc uciekajmy. Biegnijmy ile sił. Po cóż by się zatrzymywać, jeśli wokół tylko zgliszcza. Uciekajmy.
2009-04-05 16:29:08
skomentuj // Tagi: nieco pierdolenie, mało zabawne, antyrzeczywistość |
|
|
 |